niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział czwarty (Historia Słodko-Kwaśna)

Już jestem =D Faktycznie potrzebowałem odpoczynku. Odsypiałem, zażywałem świeżego powietrza, zwiedzałem i szukałem natchnienia. Obfitujące wakacje - a to dopiero ich początek! 
Chciałbym podziękować za cierpliwość i życzenia fajnych wakacji - widocznie poskutkowały, bo bawiłem się przednio :P 

~N - cóż, z reguły to mi podbierają jedzenie :P Poza tym umiem gotować i to lubię, tylko że w ostatnim miesiącu z powodu sesji było mało czasu, żeby coś sobie przygotowywać.

~Ness - spotkałem wielu słodziaków, ale wszyscy mówili jakimś dziwnym, skandynawskim językiem, więc w sumie co się napatrzyłem - to moje, jednak do niczego więcej nie doszło xd Co do sesji, to zdało się wszystko w pierwszym terminie z ładną średnią :P

~Edo mazo - prosiłaś, więc jest HSK :P

~the b. - wen dokarmiony! Nawet mam już 95% sequela do ,,The one that got away'', wypadałoby jednak zrobić nieco poprawek przed wrzuceniem :P Jak mnie gorąco zachęcicie, to pewnie niebawem wstawię :P
Co do ciasteczek, faktycznie było na co popatrzeć :P

~Iri Akuma - ślicznie dziękuję za kciuki, jak widać - poskutkowały :P

~Vivi - napisałaś za późno i nie zdążyłem Cię sobie spakować :D Ślicznie dziękuję za trzymanie kciuków ;P

~Stefcio - <3 W sierpniu miała być drugi raz, tyle, że z przyjaciółmi, a nie z rodziną ;P Nie podzieliłbym się współlokatorem od kawy >.< Za bardzo sobie upodobałem mieszkanie z nim xD

~Madeki - dziękuję! :D

~Siveliar - dziękuję <3 Miło mi bardzo xd

~Ami-chan - Hahah, obawiam się, że samym spojrzeniem niewiele można zdziałać :P

~Hikari Cross - dziękować ^^ Mam pewien niedosyt po tych ciachach xD

~Basia - dziękuję^^

~ayanami - prosiłaś - i oto jest xD HSK xd

Bez dalszego mojego marudzenia: rozdział czwarty HSK:

4.

- Aha – bąknął inteligentnie, posyłając brunetowi zdziwione spojrzenie.
 Jego ojciec…gejem?
Cóż, to by wyjaśniało, dlaczego Sasuke tak luźno podszedł do tego tematu kilka dni temu.
Jak to możliwe, że pierwszą dorosłą parą gejowską, jaką Naruto poznał, był ojciec Uchihy i jego…partner Shiro.
- Gdzie moje maniery – jęknął blondyn, wyciągając przed siebie dłoń. – Naruto Uzumaki, miło mi pana poznać – wypalił, zginając palce u stóp i ledwo powstrzymując się przed tańcem zwycięstwa by jakoś dopiec spiętemu brunetowi stojącego obok niego. Z jego twarzy trudno było cokolwiek wyczytać. Blondyn jednak nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że Uchiha nie chciał, by ktokolwiek poznał jego ojca. Był wyraźnie zakłopotany, zażenowany i bóg wie, jaki jeszcze.
- Cóż, bardzo mi miło, Naruto – odparł ojciec bruneta i podał mu dłoń. Tak samo postąpił jego partner.
Jezuuu, partner. Uwielbiam to słooowoooo.
- Teraz widzę, po kim drań odziedziczył urodę – wyrzucił z siebie blondyn, na co na twarz Sasuke wpłynął pokaźny rumieniec. Ojciec posłał swojemu synowi zaskoczone spojrzenie, po czym roześmiał się niskim tonem. Na twarzy Shiro także pojawił się delikatny uśmiech, jednak widocznie on także czuł się zakłopotany.
- Cóż, nie wiem co na to odpowiedzieć. Zapewniam, że połowa genów należy do jego matki – odparł Fugaku, uśmiechając się jak głupi.
Ciekawe po kim drań jest taki sarkastyczny i wredny.
- Eeee… sorry, tato, ale trochę nam się spieszy. Pójdziemy już – zadecydował, omijając ojca szerokim łukiem i skręcając w pierwszą uliczkę po prawej stronie.
- Nam? – zapytał Uzumaki, podążając niechętnie za Uchihą.
- Byłem pod ogromną presją, nie myślałem, co mówię – odburknął chłopak po dłuższej chwili, kiedy Naruto przestał już oczekiwać jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Aha – rzucił zdawkowo, nadal krocząc za chłopakiem.
- Jeśli chcesz, możesz już sobie iść – zadeklarował Sasuke, potrącając nogą butelkę leżącą na ziemi. Naruto zmarszczył nos, gdy do jego nozdrzy doszedł zapach z niezbyt ciekawej uliczki.
- Cóż, dziękuję za pozwolenie, wasza lordowska mość – sarknął, wkładając dłonie do kieszeni. Było mu trochę chłodno. Odwrócił się na pięcie i miał zamiar odejść, zatrzymał go jednak głos Uchihy.
- Naruto…mógłbyś nikomu nie mówić?
W blondynie znów zagotowała się krew. Dlaczego przy każdym ich spotkaniu, miał ochotę zrobić mu krzywdę?
- A co, gej w rodzinie to powód do wstydu, co? – warknął, ponownie odwracając się do Uchihy. – Boże, jaki z ciebie pieprzony hipokryta! – stwierdził twardo. Jego szczęki zacisnęły się mocno, a plecy napięły jak struna.
- To moja sprawa, niczyja inna – odparł spokojnie Uchiha, obracając się do blondyna. Dopiero teraz Uzumaki dostrzegł ciemniejszą otoczkę wokół oka bruneta. Widocznie jednak pozostawił mu coś po ostatnim ciosie.
- To ja ci to zrobiłem? – zapytał, na co Sasuke skinął oszczędnie głową. – Dobrze, należało ci się – stwierdził, wymuszając na ustach uśmiech pełen satysfakcji. Uchiha skrzywił się nieco, jednak nic na to nie odpowiedział. – Tak bardzo nienawidzisz gejów? Chciałeś się na mnie zwyczajnie odegrać, tak? – zapytał, czując kłucie w klatce piersiowej. Kiedy Uchiha ruszył w dalszą drogę, coś kazało mu podążać jego śladem. – Ojciec rzucił twoją matkę dla innego faceta, więc ty odgrywasz się na pierwszym lepszym pedale jakiego masz pod ręką – mnie – zauważył, zaciskając dłonie w pięści.
- To nie tak – wyjaśniał po drodze. – Nie nienawidzę go za to, że jest gejem, tylko za to, że opuścił swoich synów i żonę – odparł chłodno, rzucając blondynowi dziwne spojrzenie. – Jesteś głupi – dodał, uśmiechając się sam do siebie.
- Sam jesteś głupi – odwarknął blondyn. Nie było mu do śmiechu.
- Masz grypsy jak z podstawówki.
- A ty twarz jak niewypał – burknął Uzumaki, a cała nagromadzona złość ulotniła się z niego niewiadomo kiedy.
- Właśnie o takich grypsach mowa – zauważył brunet, stając w miejscu, na co zatrzymał się także Naruto.
- Co jest?
Minęła długa chwila wpatrywania się wzajemnie w siebie, nim Sasuke zdecydował się odpowiedzieć.
- Nie bawiłem się tobą. Przyrzekam – powiedział cicho, niemal szeptem, na co serce Uzumakiego przyspieszyło dwukrotnie.
- Więc co to miało być? Przez ciebie śniły mi się cipki, a to nie należało do najmilszych marzeń sennych.
- Sen pełen kutasów byłby lepszy? – zauważył Uchiha, mrużąc z zadowoleniem oczy.
Naruto zapowietrzył się na moment, szukając odpowiedzi.
- Cóż, z technicznego punktu widzenia, chyba tak – przyznał skonsternowany, marszcząc zabawnie brwi. – Przynajmniej nie brzmi to jak jakiś horror.
- Chodź – zadecydował brunet. Ruszył przed siebie, kręcąc z politowaniem głową.
- Dokąd? Poza tym, nie zmieniaj tematu. O co ci chodzi? – rzucił za nim Uzumaki, próbując utrzymać wariackie tempo narzucone przez chłopaka.
Sasuke spoglądał się na niego gdy szli, dopóki speszony blondyn nie odwrócił wzroku.
Czy to możliwe, żeby ,,nie bawiłem się tobą’’ miało być zawoalowanym ,,hey, podobasz mi się’’?
Tu? W tej cuchnącej moczem, pokrytej graffiti i wypełnionej śmieciami uliczce?
- Romantyk – burknął cicho pod nosem.
- Co?
- Pytałem, dokąd idziemy? – rzucił spanikowany. Przełknął głośno ślinę i wpatrywał się przez chwilę w głupio uśmiechającego się bruneta.
- Do kina. Muszę coś ze sobą zrobić, nim ojciec nie opuści mojego domu – zadeklarował, omijając sporą kałużę. Naruto jak gdyby nigdy nic przeszedł przez jej środek, co brunet skomentował jedynie sugestywnie uniesioną brwią.
- Nie wziąłem ze sobą portfela – przyznał Naruto. Przejechał językiem po górnych zębach, nim padła odpowiedź.
- W takim razie ja stawiam. Potraktuj to jako zadośćuczynienie – zaproponował, uśmiechając się obłąkańczo.
- Zbyt często się dziś uśmiechasz. Robię się podejrzliwy – przyznał, zastanawiając się, co naprawdę mógł myśleć Sasuke mówiąc ,,nie bawiłem się tobą’’.
Co, jeśli nadal się nim bawi i zwyczajnie skłamał? Z drugiej jednak strony poparł zdanie krótkim ,,przysięgam’’. Jak wiele mógł znaczyć honor Uchihy?
Cóż, w ostateczności zawsze pozostaje mu drugie oko do podbicia. Jeśli będzie trzeba, będzie bił tak długo, aż przerobi go na pandę.
- Właściwie, dlaczego w takim razie nie spróbujesz spędzić z ojcem trochę czasu? – zapytał po chwili marszu, odchylając głowę do tyłu i wpatrując się w niebo.
- Nie za bardzo lubię jego partnera – chłopak położył nacisk na ostatnie słowo, krzywiąc się przy tym nieznacznie. Kiedy Naruto posłał mu zdziwione spojrzenie, od razu dodał: - Nie to co myślisz. Po prostu go nie lubię, bez szczególnych powodów. Zresztą, ojciec też nie zawsze postępował tak, jak należy – wyjaśnił, szturchając spacerującego blondyna w ramię. – Wypadałoby, żebyś teraz ty zdradził jakąś swoją tajemnicę – zasugerował, uśmiechając się przebiegle.
- Cóż… - westchnął przeciągle. – Możesz wierzyć lub nie, ale jestem gejem – rzucił, na co Sasuke parsknął śmiechem. – No co? – dopytywał Uzumaki, próbując zatrzymać cisnący się na usta uśmiech.
- Coś, czego jeszcze nie wiedziałem? – zaproponował, sprawdzając na telefonie godzinę.
Może to tylko wyobraźnia blondyna, ale czy Sasuke sprawdzał czas, bo się z nim nudził? Może miał go już dość?
- Emmm… matka paliła w czasie ciąży? – rzucił, unosząc brwi i czekając na reakcję przyjaciela.
- Tak, to widać. Serio? To nazywasz sekretem? – parsknął, zatrzymując nieuważnego blondyna przed pasami. – Sierota.
- Półsierota – sprostował Uzumaki, wystawiając język.
- Farciarz – bąknął Uchiha. Światła zmieniły się na zielone, a brunet ruszył bez ostrzeżenia, ciągnąc blondyna za nadgarstek.
- Nieładnie z twojej strony. Patrząc obiektywnie, to wciąż twój ojciec. Pewnie nadal chce dla ciebie jak najlepiej.
- Nie wiesz o czym mówisz – rzucił sucho w odpowiedzi, posyłając blondynowi dziwne spojrzenie.
Zapanowała między nimi cisza, której ani Uzumaki, ani Uchiha, nie potrafili przełamać nim nie dotarli pod budynek kina.
- Komedia romantyczna, czy film fantasy? – zapytał brunet, otwierając przed chłopakiem drzwi i puszczając go przodem.
- Jestem gejem, nie dziewczyną… - zaczął Uzumaki, nieco za głośno jak na zamknięte pomieszczenie, bo dwie siedzące niedaleko dziewczyny popatrzyły się na nich zaciekawione. Sasuke spoglądał na nie dłuższą chwilę, dopóki jedna z nich nie powiedziała czegoś, co wywołało chichot jej koleżanki.
- Zawsze jesteś taki głośny? – zagadnął Uchiha, lekceważąc uczucie bycia w centrum uwagi dwóch nastolatek.
- Eeee, wybacz – powiedział głosem pełnym skruchy, na co Sasuke machnął tylko ręką i poprowadził ich do lady. Naruto co chwilę oglądał się za siebie, posyłając dwójce dziewczyn zaciekawione spojrzenia.
- Chyba im się podobam.
- Taaaa. Najchętniej zatargałyby cię do galerii handlowej i kazały sobie doradzać przy zakupach – zauważył, podchodząc do wolnej kasy. – Dwa na Iron Man’a. Chcesz coś do jedzenia lub picia? – mruknął cicho, pochylając głowę bliżej policzka Uzumakiego. Chłopak zadrżał, gdy ciepłe powietrze owionęło mu kark.
- Eeee… No tak, colę poproszę – rzucił, odczuwając skrępowanie. Nigdy żaden chłopak nie stawiał mu wejściówki do kina. W sumie, nic mu nigdy żaden chłopak nie postawił.
- Rumienisz się, młotku – szepnął, wskazując palcem na monitorze dwa miejsca w ostatnim rzędzie. – Te poproszę – wyjaśnił głośniej, uśmiechając się łobuzersko.
- Gorąco tu – wyjaśnił blondyn, okręcając się na pięcie i przypatrując się pomieszczeniu. Odkąd przybył do tego miasta, pierwszy raz wybrał się do kina. Wcześniej nie bardzo miał z kim.
- Jest zimno. Spójrz, klimatyzacja działa – wskazał urządzenia na ścianach, na co Uzumaki nadął policzki.
– Poproszę jeszcze dwie cole i średni popcorn – powiedział brunet, gdy zapłacił za bilety i przesunęli się do stanowisk z jedzeniem.
- Nie pomagasz – burknął Uzumaki, depcząc jego stopę w ramach zemsty.
- Nigdy nie miałem takiego zamiaru – sarknął Uchiha krzywiąc się i odbierając od ekspedientki colę i popcorn.

***

Czas, który spędzili w kinie był…cóż, niekorzystnie heteroseksualny, jeśliby zapytać blondyna. Pomimo udanego seansu Naruto wcale nie czuł się podbudowany.
Nie bawiłem się tobą – słowa te tłukły się po jego głowie przez ostatnie dwie godziny i jak dotąd nie doszedł do żadnych logiczniejszych wniosków. Często przyglądał się zajętemu oglądaniem filmów chłopakowi, jednak nie potrafił rozstrzygnąć czego właściwie od niego oczekuje. Skoro nie mógł dojść do ładu z własnymi uczuciami, jak miał odgadnąć uczucia przyjaciela?
I dlaczego właściwie myślał o nim jak o przyjacielu? Tak naprawdę znali się zbyt krótko, zbyt pobieżnie, zbyt boleśnie.
Bo który normalny przyjaciel sprawia, że masz ochotę mu przyłożyć średnio trzy na cztery spotkania?
A mimo to, kiedy opuścili ramię w ramię kino i przyglądał się zadowolony, jak podekscytowany brunet opowiada mu swoje ulubione sceny z filmu, czuł się tak, jak nigdy wcześniej. Często przerywał chłopakowi i dopowiadał to, na co sam zwrócił uwagę, co tylko pobudzało Uchihę do kontynuowania wyliczanki.
Bezchmurne niebo kojarzyło się Uzumakiemu z gorącem, jaki odczuwa się będąc narażonym na działanie słońca. Zastanawiał się, czy w jego sercu także znikają przy brunecie chmury, ponieważ to z jego wnętrza promieniowało dziwne, nieznane dotąd ciepło. Czy powinien łączyć ten fakt z obecnością tego chłopaka, o bladej skórze i czarnych włosach? Tego, na którego widok Naruto czuł przyjemne dreszcze rozchodzące się po ciele?
Zastanawiał się, jak długo przyjdzie mu nosić w sobie to ciepło. Bał się jego efektów, bał się głupich rzeczy, których byłby w stanie podjąć się pod wpływem tych nieznanych uczuć. Bał się, że gorąco jakim obdarzał go Sasuke wypali go, pozostawi jedynie pustynię, na którą już nigdy nikt nie spojrzy z zainteresowaniem. Czuć ciepło to jedno, lecz sparzyć się przez nierozwagę, to drugie.
- Wyglądasz na nieobecnego – zauważył Sasuke, kiedy schodzili schodami w stronę podziemnego przejścia pod ulicą.
- Od kiedy stałeś się takim znawcą? – spytał Uzumaki, wyjmując z kieszeni paczkę gum i częstując nimi Sasuke, nim sam jedną wsunął do ust.
- Od kiedy uważnie cię obserwuję – odparł Sasuke, na co blondyn prawie zachłysnął się gumą.
Brunet zaczął klepać go po plecach, kiedy Naruto zatrzymał się i pochylił. Jego twarz zrobiła się nieco sina. – Lepiej? – zapytał po chwili, gdy blondyn wyprostował się i wziął głęboki oddech.
- Taaaa – bąknął Uzumaki, próbując uspokoić szalejące serce.
Nie wiedział, czy biło tak z powodu dziwnych podtekstów wyczuwalnych w słowach przyjaciela, czy z powodu zakrztuszenia się.
Kiedy dotarli pod dom Uzumakiego, blondyn borykał się z problemem, co powinien uczynić. Przytulić go? Pocałować? Czy może pocałunek w policzek, żeby narobić mu ochoty, ale nie okazać się zbyt łatwym? A może zwyczajnie poda mu dłoń?
Czemu randkowanie (jeśli w ogóle można było to tak nazwać) musi być takie trudne?
- Eee, to ten…trzymaj się? – zagaił Naruto, opierając się biodrami o płot.
- Uhum, ty też. Dzięki za towarzystwo.
Może to powtórzymy? – chciał powiedzieć, lecz jakaś gula urosła mu w gardle.
- Powinniśmy to kiedyś powtórzyć – zasugerował brunet, uśmiechając się delikatnie, na co Uzumakiemu oczy zaszkliły się niebezpiecznie.
- Jasne! – odparł, nieco zbyt energicznie. Odchrząknął, po czym dodał: - Eee…znaczy, może być… i tak znam tu mało osób – mruknął. Na twarz bruneta wstąpił ogromny uśmiech, na co odruchowo uśmiechnął się i Naruto.
- To do zobaczenia – rzucił, unosząc rękę i obróciwszy się na pięcie, pomaszerował do domu.
Blondyn opierał się jeszcze przez chwilę na płocie, przyglądając się oddalającemu się chłopakowi. Słońce chyliło się ku zachodowi, a mimo to Naruto widział swoją przyszłość jaśniej, niż kiedykolwiek.
Kiedy wszedł do domu, nie zastał w nim swojej mamy. To trochę zbiło go z pantałyku, ponieważ liczył na to, że od progu przywita go i zacznie wypytywać, dlaczego cały czas szczerzy się jak głupi.
Mieszkanie bez jego matki wydało się puste. Nieodpowiednie. Przez jakiś czas poszwędał się po pomieszczeniach, zastanawiając się, co powinien ze sobą zrobić. Jakoś nie mógł się odnaleźć po ostatnich wydarzeniach. Ale może było wręcz odwrotnie?

Może właśnie zaczynał odnajdywać prawdziwego siebie? 

27 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od powrotu z obozu wchodzę na dashboard, by coś poczytać, ale nic nowego nie znajduję. Aż tu nagle - surprise. I to jaki~ :3
    Słodko. "Słodkokwaśnie".
    Oczekuję kolejnych rozdziałów tego oraz innych opowiadań.
    Weny, weny, weny~ I przyjemnego odpoczynku~

    OdpowiedzUsuń
  3. ... Ymm(co tu napisać najpierw) ...
    Po pierwsze to następnym razem uprzeć mnie, że wyjeżdżasz to wtedy wskoczę Ci do torby :D

    Po drugie to strasznie Ci dziękuje za rozdział. Miły, "smaczny" i lekki w czytaniu. Połknęłam go dosłownie:) i w przenośni też :)

    Po trzecie to ciesze się strasznie, że wakacje się udały. Czasami trzeba takiej odskoczni prawda? Gratuluje Ci również zdania sesji za pierwszym razem(ja po zdaniu za pierwszym razem świętowałam tydzień;p) i oby tak dalej:)

    Pozdrawiam Cie serdecznie, życzę weny i wielu ciasteczek na celowniku:) oraz czekam na kolejne notki ;d
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwww... ^^ Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to wrzuciłeś! ;) HSK jest cudowne od A do Z i tylko pozazdrościć talentu ^^ Aww... słodko mi się zrobiło. Mam nadzieję, że wróciłeś na dobre ;) Bo wróciłeś na dobre, prawda ? ^o^

    OdpowiedzUsuń
  5. oooo, ah pełne niedopowiedzeń! czekam również co bedzie dalej! :3 uh ta ciekawośc mnie zje :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutne jest czasem trochę to, że Naruto widzi bardziej Sasuke pod kontem przystojniaka i przyszłego partnera a nie przyjaciela którym ten mógłby się przyjaźnić nawet jeśli tamten założy ''standardowy typ rodziny''.
    Niezbyt często się odzywam, przepraszam za to, ale śledzę to co piszesz. Może źle to odbieram?
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dużo weny życzę.
    Ridet

    OdpowiedzUsuń
  7. Sasuke to dupek, ale czasami to taki wyjątkowy, że mimo jego oczywistej dupkowatości, dalej mnie potrafi tym zaskoczyć w Twoim wykonaniu. Generalnie bardzo lubię Twoje teksty i przyjemnie się je czyta, ale boli, że wstawiasz kolejne rozdziały w takich odstępach czasu ;< No nic, będę dalej podziwiać Twoją twórczość w oczekiwaniu na cd.

    Pozdrawiam i weny życzę :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Blue, słoneczko Ty moje xD normalnie kochany jesteś xD lecę czytać xD

    OdpowiedzUsuń
  9. jejku, jak ja lubię ich rozmowy w tym opo, są super xD najlepszy tekst: "A ty twarz jak niewypał" xD nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł tak powiedzieć do Sasuke! ha ha, śmiałam się jeszcze długo.

    rozdział świetny, to opowiadanie jest moim ulubionym ze wszystkich twoich tekstów, czekam, co z tego wyjdzie i co zamierza Sasuke.
    trzymaj się, strasznie się cieszę, że ten rozdział się w końcu pojawił, bo już obsesji dostawałam, sprawdzając Twojego bloga codziennie xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgodzę się z poprzednikami:]

    Rozdział świetny, dało się wyczuć iskrę między chłopakami, ten magnetyzm. ;> .

    Ciekawam, o co tak serio chodzi Twojemu Sasuke.. a Naruto troszkę, jak zakochana nastolata i to genialne;>

    Cieszę się, że kiedyś, jakiś czas temu wpadłam na Twojego bloga, bo masz odmienny, inteligentny i elokwentny styl ;'d i w pełni świadoma jestem znaczenia słowa 'elokwentny' i używam go w stosunku do Twojej osoby;]

    Ja nie wiem jak to robisz, ale z rozdziału na rozdział coraz bardziej mnie intrygujesz ;d

    Super, że już jesteś i wypocząłeś fizycznie i psychicznie .
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, jak coś ;]

    Pełna jestem podziwu!

    yaoinaruto-by-inata-chan-nu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać wakacje służą :P
    Słodko mi, w tym rozdziale zdecydowanie nie ma "kwasu" xD Nadal nie moge wyjść z szoku, po tym jak dowiedziałam się jeszcze wczesniej o preferencjach seksualnych ojca Uchihy. Chyba nigdy nie wyjdę. Ale w końcu o zaskoczenie czytelnika chodzi, nieprawdaż? Sasuke się uśmiecha, jest miły i wogóle ... coś mi się wydaje, że wielki goły bobas z młotem w kształcie serca złożył mu wizytę i jest on jej więcej lub mniej świadomy. Zastanawiam się też jakie będą konsekwencje kiedy Naru sie dowie, czemu Sasuke zagadał do niego za pierwszym razem. Ale niech się dzieje co chce (byle dobrze oczywiśćie, bo jak nie too .. to sie coś wymyśli).
    Scena porzegnania po "randce" - " Czy może pocałunek w policzek, żeby narobić mu ochoty, ale nie okazać się zbyt łatwym? " - moje ulubione zdanie. Się nam blondasek rozochocił ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział czytało się baardzo przyjemnie, choć nie do końca podobają mi się kreacje bohaterów w tym konkretnym opowiadaniu. Rozumiem jednak, że nie można być schematycznym :) zastanawiam sie czy będziesz kontynuował Out of order, bo jak zaczęłam czytać, to nie mogłam przestać ^^
    pozdrawiam i życzę dużo weny,
    Cherie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że coś złego przytrafi się Kushinie. To dziwne...
    W każdym razie cieszę się, że już wróciłeś i dodałeś coś. Choć nadal mi mało! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    och jak się cieszę, ze wróciłeś z nowym tekstem... rozdzialik jest fenomenalny, Naruto poznał ojca Sasuke i się dowiedział przy okazji kilku rzeczy o nim samym... zastanawia mnie czy to pójście do kina Sasuke traktuje jako część planu rozkochania blondyna czy po prostu to było takie luźne...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  15. wybacz, że tak długop mnie nie było. nie mam netu a notka jest świetna xd ^^ licz ze następna tez bedzie z hsk

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam twoje opowiadania ; ) Pisz dalej , weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo interesujący ten rozdział :D Czekam na następny.

    Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    * Wandal :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne ! ;3 życzę weny i czekam na koleiny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  19. Blue piszesz genialnie i pisz dalej nie wiem jak mam wyrazić swój zachwyt.
    Przeczytałem wszystkie twoje opowiadanie, i domyślam się ile pracy to musi kosztować
    Dzięki w imieniu wszystkich że poświęcasz nam swój czas.
    Pozdrowienia zagorzały fan Zelda

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej, to znowu ja .. tylko tym razen juz nie na kompie, a na telefonie - wiec wybacz wszystkie bledy i brak polskich liter. A jak teraz nie dam jakiegos komentarza to potem nie bedzie juz mi sie chcialo...
    To moze juz przejde do wlasciwego koma. Otoz jakos nigdy za bardzo nie podobaly mi sie pomysly z zakladami i w ten sposob polaczeniem osob. Naruto zapewne z czasem zaufa Sasuke i nie bedzie wiedzial o zakladzie , potem jakos to sie wyda bedzie klotnia, ale i tak na koniec sie pogodza albo Naruto sie zabije... To taki typowy schemat tego motywu. Mam jednak nadzieje, ze u Ciebie to nie bedzie az takie i dasz cos ciekawego Moze sie troche czepiam, ale nie lubie czytac po 10 razy praktycznie o tym samym tylko z troche innymi watkami pobocznymi. Jednak trzeba przyznac, ze zaklad jest bardzo prostym rozwiazaniem problemu jak chlopak hetero moze sie zainteresowac gejem.
    Ale ogolnie to mi sie nawet podoba. Ladnie opisales rodzicow Sasuke i Naruto. Szczegolnie ojca Saska.
    I jeszcze jedna rzecz mi sie bardzo spodobala:prolog i te przemyslenia Naruto w nim. Przykro mi troche z powodu tego co przezyl. Jednak dzieki temu moze bedzie teraz ostrozniejszy i nie da sie omamic Sasuke.
    Pozdrawiam i zycze weny. Moze wreszcie uda mi sie isc spac... i sie na serio nie przejmuj moim marudzenie.
    Anelka

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy kolejna część ? Ja chce więcej :'( /Anonim xDDD

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak czekam i czekam, i czekam... Było by naprawdę świetnie gdybyś w najbliższym czasie dodał kolejny rozdział tego opo :3 To jest dla mnie jak tlen :o
    Tak więc jeszcze raz życzę weny i oczywiście przesyłam pozdrowienia ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż mi przykro, że nie ma kontynuacji ;(

    OdpowiedzUsuń
  24. Dodasz następny rozdział?? Proszę? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Napiszesz kolejny rozdział ? ;cc Prooooszę
    `Ruda.

    OdpowiedzUsuń
  26. Po pierwszej w nocy czytam sobie spokojnie, zachwycam się Twoim kolejnym wspaniałym opowiadaniem i nagle...nie ma następnego rozdziału! Załamka :( A już zaczęłam się wciągać. Choć na początku myślałam że będzie to tradycyjny zakład teraz bardzo zaciekawiło mnie zachowanie Sasuke. Dlatego proszę dodaj następny rozdział HSK. Zliiituj się
    Shiro.

    OdpowiedzUsuń